Tylko we Lwowie…

Dobiega końca drugi turnus wakacji we Lwowie. Tym razem na Ukrainę wyjechała grupa 45 osób. Jej koloryt różnił się od poprzedniej, bowiem do niesłyszących Dolnoślązaków dołączyła spora liczba osób słyszących związanych ze środowiskiem. I o ile w pierwszym turnusie uczestniczyli głównie seniorzy, o tyle drugi turnus zdominowała młodzież i rodziny.

Przez kilka dni oglądaliśmy to, co można zobaczyć tylko we Lwowie. Był więc Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt Lwowskich, Teatr Opery i Baletu, lwowski rynek z niepowtarzalnym klimatem tematycznych kawiarni. To właśnie one podbiły serca nie tylko miłośników kawy. Odwiedziliśmy również katedrę ormiańską, gdzie słysząca część naszej grupy podziwiała śpiew liturgiczny diakona i katedrę katolicką, w której przed wiekami król Jan Kazimierz złożył śluby.

Ciekawym miejscem w przestrzeni Lwowa jest kaplica rodziny Boimów. Dla nas była podwójnie atrakcyjna. Zachwyciliśmy się nie tylko architekturą i wystrojem wnętrza, ale również wrocławskim akcentem tego miejsca. Okazało się bowiem, że dekoratorami kaplicy było dwóch wrocławian. I właśnie dlatego przy wejściu stoi krasnal Życzliwek. Takiego samego znajdziemy na wrocławskim rynku.

Wakacje na Ukrainie to nie tylko Lwów. Odwiedziliśmy również Truskawiec z jego słynnymi sanatoriami. W jednym z nich mieliśmy czas na kilkugodzinny relaks. Kolejnym punktem na mapie Ukrainy były: zamek w Olesku, Ławra w Poczajowie oraz muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu.

Dzisiejszy dzień dawał możliwość zobaczenia we Lwowie tych miejsc, które szczególnie spodobały się nam podczas zwiedzania. Natomiast niektórzy z nas samodzielnie odkrywali jeszcze inne niezwykłe zakątki Lwowa. Jutro odwiedzimy Żółkiew i Krechów. A następnie, z nadzieją na krótką kolejkę na granicy, wyruszymy do domu.

Dziękujemy sobie wzajemnie za wspólny tydzień i radosną atmosferę. Szczególnie zaś będziemy pamiętać pogodne wieczory, w czasie których mieliśmy okazję poznać się bliżej i dobrze się bawić.